• Dzień dobry!
  • Dzień dobry!

    Witam serdecznie w moim wirtualnym świecie i zapraszam na wycieczkę po różnych krainach mojej duszy. Nazywam się Grzegorz Niemczuk i już od wielu lat mam wielkie szczęście podróżować po całym świecie i koncertować, łącząc dwie pasje – pianistykę i podróże. Każda wyprawa przynosi ze sobą różne przygody.

    Zapraszam do lektury, do przemyśleń i komentowania.

Japonia

Japonia

Wreszcie znalazłem chwilę czasu, by znów coś tu napisać. Wracam z Japonii, po wspaniałym koncercie w Toyosu Civic Center Hall w Tokio. Sala wypełniona do ostatniego miejsca, cudowny fortepian Fazioli, bardzo ciepła atmosfera, wspaniałe przyjęcie rozentuzjazmowanej publiczności.

Japonię odwiedziłem po raz drugi, tym razem spędzając w tym kraju nieco więcej czasu. Pierwszy raz byłem tu dwa lata temu, w 2015 roku, gdy wykonywałem koncert Mozarta w Kioi Hal dla 800 osób. Tym razem był to mój debiut solowy – w programie wyłącznie chopinowskim.

Czytaj dalej

Peru – Iquitos (cd.)

Peru – Iquitos (cd.)

Następnego dnia pojechałem do parku narodowego, gdzie miałem okazję zobaczyć wiele zwierząt, ale także zapuścić się na „spacer” po puszczy amazońskiej. I to całkiem sam! Wyobraźnia bardzo się uaktywniła – roślinność tej puszczy jest tak niezwykła dla nas, Europejczyków, że zachwyca różnorodnością i egzotycznością. Chodziłem po puszczy i przypominałem sobie wszystkie swoje marzenia z dzieciństwa. Z pewnością chciałbym wrócić jeszcze do Iquitos i odbyć dłuższą wyprawę po puszczy – nawet tygodniową, po mniej zmienionych przez człowieka rejonach.

Czytaj dalej

Peru – Iquitos

Peru – Iquitos

Ostatnim punktem mojego pobytu w Peru było Iquitos – a więc spełnienie jednego z największych dziecięcych marzeń – odwiedzenie lasów Amazonki. Te marzenia powstały, gdy jako dziecko zaczytywałem się w książkach Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego. I oto, po 20 latach, doświadczyłem tego, co jako dziecko przeżywałem w swoich chłopięcych fantazjach.

Czytaj dalej

Peru – Rainbow Mountain

Peru – Rainbow Mountain

Kolejny dzień przyniósł największą niespodziankę tego wyjazdu – coś, czego zupełnie się nie spodziewałem. Otóż, gdy zamawiałem w biurze podróży wycieczkę po okolicach Cusco, w oczy rzuciła mi się reklama wycieczki do tzw. „Rainbow Mountain”. Niezwykłe zjawisko geologiczne, góra, która mieni się wszystkimi barwami tęczy. Na całym świecie są takie tylko trzy: w Chinach, w Argentynie i właśnie w Peru. Przed wyjazdem trafiłem na zdjęcia tego cudu natury, jednak byłem przekonany, że podczas tegorocznego wyjazdu nie uda mi się go odwiedzić – głównie ze względów czasowych. Gdy jednak zobaczyłem tą ofertę, natychmiast ją wykupiłem! Dowiedziałem się, że jest to wyprawa dosyć trudna. Przede wszystkim jest to czterogodzinna wspinaczka, aż na wysokość 5200m n.p.m. – a więc tak wysoko, jak jeszcze nigdy nie byłem. Pomyślałem jednak, że jestem już zaaklimatyzowany i spróbuję zobaczyć to zjawisko na własne oczy.

Czytaj dalej

Peru – Cusco, Machu Picchu

Peru – Cusco, Machu Picchu

Cusco to miasto założone przez Inków, położone na wysokości 3200 m n.p.m. Na szczęście jestem już zaaklimatyzowany, więc nie czuję problemów wysokościowych. Tylko po schodach trzeba wchodzić trochę wolniej, bo płuca nie nadążają z oddychaniem. Pierwszego dnia wykupuję wycieczkę po mieście, głównie po ruinach i pozostałościach po Inkach. Odwiedzam dwa fascynujące miejsca – twierdzę Sacsayhuamán oraz ruiny Pukapukara. poznaję sposób, w jaki Inkowie konstruowali budynki z ogromnych bloków skalnych, układając je bez zaprawy w taki sposób, że były w stanie oprzeć się trzęsieniom ziemi (ściśle przylegając do siebie)… Niestety przy trzecim miejscu wielka niespodzianka: wychodzę na kilka minut z autokaru, aby zrobić zdjęcia, po czym po powrocie ze zdumieniem zauważam, że on odjechał beze mnie! Sytuacja dość kuriozalna …. Na szczęście sprzedawcy pamiątek pomagają mi znaleźć przystanek autobusowy i wracam do miasta autobusem miejskim, pełnym gwarnych Peruwiańczyków. Być może przejąłbym się tą przygodą bardziej, gdyby nie fakt, że cały czas miałem już w głowie wycieczkę do Machu Picchu, która miała odbyć się następnego dnia…

Czytaj dalej

Peru – koncerty w Limie

Peru – koncerty w Limie

Powrót z Arequipy do Limy odbył się na szczęście bez przeszkód i opóźnień. Gdyby było inaczej, nie zdążyłbym na koncert, który miałem tego samego wieczoru w Teatrze Uniwersytetu Inżynierii, założonego (co ciekawe!) przez Polaka Edwarda Jana Habicha. Sala na 1000 osób, fortepian Steinway z Hamburga (kilkudziesięcioletni, ale wciąż bardzo dobry). Przyjeżdżam prosto z lotniska, na 2 godziny przed koncertem. Wita mnie dyrektor teatru, niezwykle przyjaźnie, ciepło. Rozmawiamy po hiszpańsku – próbuję jak tylko mogę. Po miesiącu nauki nie jest on jeszcze płynny, ale daję radę – ku wielkiej radości Peruwiańczyków, jak też i mojej satysfakcji. Koncert ma zacząć się o 19.30, tymczasem zaczyna się o ….20.30 – a to z racji tego, że sporo osób nie może dotrzeć ze względu na gigantyczne korki w mieście. Atmosfera koncertu jest po prostu niesamowita – sala pełna, 1000 osób – cóż to za energia! Tego koncertu na pewno długo nie zapomnę – po nim jeszcze sesja zdjęciowa, autografy, rozmowy ze wzruszoną publicznością. Podobnie jak w Arequipie, także i tutaj było sporo młodych osób na koncercie. Niektórzy pierwszy raz na koncercie fortepianowym. Zachwyceni, wzruszeni, ta muzyka wpływa na nich w przechodzący moje wyobrażenia sposób. Peruwiańczycy to ludzie o bardzo otwartych i wrażliwych duszach – wspaniała publiczność! Dla mnie to poczucie spełnienia misji, sensu tego co robię i prezentu, który chcę dawać publiczności podczas występów.

Czytaj dalej

Peru - Kanion Colca (cd.)

Peru - Kanion Colca (cd.)

Następnego dnia pobudka o 4.30 – po prostym śniadaniu (sok z mango, bułki z drzemem) wyruszamy do kanionu Colca. Znów autokar wspina się serpentynami, droga jest ubita, pełno dziur, bardzo trzęsie – im wyżej jesteśmy, tym większe przepaście za oknem – ukazuje się w dole widok rzeki Colca i początki kanionu. Po drodze zatrzymujemy się w jednej z wiosek, odwiedzam kościół założony przez Hiszpanów podczas kolonizacji tych rejonów. Można kupić pamiątki, zrobić sobie zdjęcia z jastrzębiem na ręku (nie skorzystałem). W końcu dojeżdżamy do miejsca, które nazywa się Cruz del Condor – Krzyż Kondora. Jest to miejsce, gdzie król Andów – kondor (ptak o rozpiętości skrzydeł do 3 metrów) często odbywa powietrzne spacery. Przewodnik tłumaczy nam, jak mamy się zachować: „Jak zobaczycie kondora, nie krzyczcie z wrażenia. Bo się spłoszy i już go nie zobaczymy. Nie rozmawiajcie zbyt głośno, najlepiej zachować ciszę. Dziś jest ładna pogoda, ale nie ma wiatru – być może więc będziemy musieli poczekać na kondory, może w ogóle się nie pojawią … ale bądźmy dobrej myśli!”.

Czytaj dalej

Peru - Kanion Colca

Peru - Kanion Colca

Następnego dnia pierwsza z zaplanowanych wycieczek. Kanion Colca – dwa razy głębszy od wielkiego kanionu Colorado, który dane mi było zobaczyć kilka lat temu podczas mojego pobytu na konkursie w Phoenix w Arizonie. Szczerze mówią nie byłem sobie w stanie wyobrazić czegoś większego i głębszego niż kanion Kolorado – a jednak tego doświadczyłem. Ale – po kolei.

Czytaj dalej

Newsletter - bądź zawsze na bieżąco

Jeżeli podoba Ci się mój blog i chciałbyś być w bliższym kontakcie ze mną, zachęcam do zapisania się do newslettera. Obiecuję: zero spamu, tylko wartościowa zawartość oraz specjalne treści dla subskrybentów. Ponadto wiedz, że Twój adres e-mail jest ze mną bezpieczny - z nikim się nim nie podzielę. W każdym e-mailu ode mnie otrzymasz link do wypisania się na wypadek, gdyby newsletter nie przypadł Ci do gustu. Zapraszam gorąco!